der Schimmel

środa, 20 listopada 2019/ 70 dzień życia w Niemczech

Czytam tu sobie sporo mądrych książek. I znajduję w nich ładne definicje. A potem idę do ludzi i teoria nabiera kolorów i kształtów.


„Sposób życia to niezliczona ilość szczegółów codziennego zachowania, które łączy to, że są one wspólne dla większości ludzi z danego społeczeństwa, innymi słowy większość ludzi będzie reagowała na daną sytuację w zasadzie tak samo (pomimo nieskończonej oczywiście liczby odmian tych reakcji, wynikających z różnic osobniczych). Taka zgodność zachowania i jego społeczna akceptacja tworzy wzór kulturowy. (…)

Kultura jako całość jest zatem mniej lub bardziej zorganizowanym agregatem takich wzorów i stanowi dla członków każdego społeczeństwa niezbędny przewodnik we wszystkich sprawach życiowych. Bez niej ludzie nie mogliby skutecznie funkcjonować. (…) W każdym społeczeństwie wszystko zorganizowane jest zgodnie z lokalnymi wzorami kulturowymi (…).”*

Dziś środa. Zajęcia z moim ulubionym belfrem starej daty. Tym razem jest wyjątkowo nudno. Ćwiczymy konstrukcje gramatyczne z obwohl, weil, dennnämlich. Nie ma zmiłuj, ćwiczenia czynią mistrza, jedynym skutecznym sposobem na zapamiętanie, któremu z wyrazów towarzyszy zmiana struktury zdania, jest ciągnące się w nieskończoność rozpisywanie kolejnych wariacji. Dyskretnie ziewam. Zamieniam miejscami orzeczenia z podmiotami, rozdzielam czasowniki, porządkuję
znaczenia za pomocą kropek i przecinków. Emocje jak na przysłowiowych rybach. Francesco obok już skończył. Czarnooki, czarnowłosy, szczupły Włoch ma w sobie południowoeuropejski dystans do rzeczywistości. Prace domowe robi tuż przed zajęciami. Moje pytania kujonki zbywa zwykle uprzejmym i lekko współczującym uśmiechem.  Jest tyle spraw ważniejszych od kursu niemieckiego. Po się męczyć. Po to tu jesteśmy, żeby się nauczyć. Błędy są częścią tego procesu.

Profesor podnosi wzrok znad książki. Fertig? Gotowi? Nie, nie wszyscy są gotowi. Głowy pochylają się nad zeszytami, jest  jak w podstawówce sto lat temu, pewne rzeczy po prostu się nie zmieniają,  obwohl, weil, denn, nie chcesz iść do tablicy, nie podnoś głowy. Tylko Francesco zrelaksowany, niedbale rozparty na krześle. Doświadczone oko profesora natychmiast wyłapuje Franceskowy luz. Francesco? Fertig? Fertig. So, lies bitte, vier Sätze. No to czytaj, Francesco, czytaj, cztery zdania.

Francesco czyta. Przy trzecim zdaniu profesor macha rękami wokół głowy jakby odganiał muchę.
Stop, stop, Francesco, co ty czytasz?
No jak – odpowiada zapytany – zdania czytam. Obwohl…   
Ale Francesco, warum? Dlaczego? Was machst du? Co ty wyprawiasz?

Francesco nie rozumie pytania. Patrzy na profesora. Zupełnie nie wie, o co chodzi:
No, czytam, jak napisałem. Obwohl…
– Ale jak, Francesco, przecież to nie jest po kolei?! To nie jest jak w książce!
No nie jest – przyznaje Francesco – ale to chyba nie szkodzi? Zrobiłem wszystkie zdania – tylko w innej kolejności.

Profesor jest w rozpaczy. Patrzy ze zdumieniem na Francesco, na podręcznik, znowu na Francesco i ponownie w książkę. Nie rozumie jak można nie rozumieć. To przecież oczywiste.

– Francesco – mówi, a z każdego jego słowa zionie przygnębienie – tak nie wolno. Nie można. Tu jest przecież Schimmel, wzór. Jak jest Schimmel, to się trzeba tego Schimmel trzymać. No jak inaczej? Inaczej nie można. Przecież jest ein SchimmelSchimmel. A Schimmel ist einfach wichtig. A wzór jest ważny.  I trzeba go stosować.

Szybciutko poprawiam swoje zdania z obwohl, weil, dennnämlich.  Zupełnie jak Francesco, rozpisałam je tak, jak mi było przyjemniej, bez planu, tymczasem co z tego, że są poprawne, jak Schimmel nie ten. Teraz migiem nadaję zdaniom porządkujące numerki. Metodycznie uzasadnienia to nie ma, ale żal mi starego profesora. Chce mieć Schimmel, będzie miał Schimmel. Kein Problem.

Na podobnym stanowisku stoi i Syria, widzę, że kolega z Damaszku szybciutko wymazuje brak Schimmela i nadaje sprawom właściwy Ordnung.

Niezawodna w utrzymaniu książkowej kolejności jest za to od zawsze koleżanka z Chin. Jej zdania są dokładnie jak z podręcznika, chiński Schimmel trzyma się świetnie. Profesor odzyskuje spokój, a my możemy wrócić do zadań. Przy konstrukcjach z deshalbwegen Schimmel towarzyszy nawet Etiopii.

Można?
Można.
Ordnung muss sein.

Tschuss!


*Warsztaty kompetencji międzykulturowych, K. Białek, A. Kowalska, E. Kownacka, M. Piegat-Kaczmarczyk, s. 29.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *