złote pola Turyngii, grafitowe niebo

czwartek, 09.07.2020

Fryderyk I Barbarossa

Barbarossa właśnie się obudził. Ma nieprzytomne spojrzenie, głowę nieco pochyloną, jakby to ona, raptownie opadając na pierś, obudziła go jak każdego, kto doświadczył nierównej walki z drzemką. Usta półotwarte, jedną ręką jeszcze gmera w kędzierzawej i długiej brodzie, drugą już trzyma miecz, trochę nie jak wojownik broń, a jak zniedołężniały starzec kij do podparcia. Siedzi, ale lewą nogę ugiął jakby właśnie miał się zerwać do biegu. Jest prawie gotowy, a prawie, jak pouczają nas współczesne reklamy, robi wielką różnicę.

Kontynuuj czytanie →

kolonia artystów – czym jest, czym była

piątek, 03.07.2020/260 dzień życia w Niemczech

Fragment „Majowej dziewczyny” Antona Burgera – również do zobaczenia w Kronbergu. Polecam!     

Po opublikowaniu tekstu o kronberskiej kolonii malarskiej (tutaj) zdałam sobie sprawę, że ten termin może być dzisiaj znany niewielu. Słówko kolonia, pomimo przynajmniej sześciu definicji słownikowych, wydaje się wychodzić z użycia. Już dawno przestało być kojarzone z krajem okupowanym i eksploatowanym czy wyodrębnionym osiedlem podmiejskim/wiejskim, położonym w odosobnieniu. Dzięki serialom w świadomości widzów ostała się jeszcze kolonia jako miejsce przymusowego pobytu. A jak miejsce przymusowego pobytu, to i kolonia dla dzieci ;-), czyli zorganizowany wypoczynek w ośrodku kolonijnym –  taką kolonię od lat skutecznie wymazują ze słownika zmiany społeczne, dzieła zniszczenia niechybnie dokończy pandemiczna histeria.
Jakkolwiek by nie patrzeć, dla każdej z tych definicji wspólne są dwa założenia: skupisko (ludzkie) i jakaś forma jego organizacji czy wyodrębnienia. I te dwa aspekty pięknie określają również kolonie artystów, przy czym od razu napiszę, że pobyt w nich nie był karą, a wyrazem wolnej woli i chęci uczestników 😉 .

Kontynuuj czytanie →

Kronberg i (ważna) niemiecka Kolonia Artystów

wtorek, 30.06.2020/257 dzień życia w Niemczech

Fritz Wucherer, Am Bodensee, 1905. Obraz z kolekcji muzealnej, jeden z moich ulubieńców;
Wucherer był ostatnim z artystów zrzeszonych w kolonii, zmarł w 1948 roku.

Podróże na południowy-zachód, w klimatyczną dolinę Renu pozwoliły mi nieco odpocząć od architektury szachulcowej i górskich krajobrazów Taunusa. I po tej przerwie powrót na północ od Frankfurtu okazał się zaskakująco przyjemny. W miniony weekend zanosiło się na deszcz, w czasie deszczu, wiadomo, dzieci się nudzą, a wówczas najlepsze są muzea (między innymi, tej wersji będę się trzymać 😉 ). Tak wylądowaliśmy w malutkiej miejscowości Kronberg z jej kameralną i uroczą starówką, przepięknym niewielkim kościołem św. Jana i galerią malarstwa XIX i XX w. upamiętniającą jedną z pierwszych, a zarazem jedną z najważniejszych niemieckich kolonii artystów.
Ta galeria jest niesamowita z kilku powodów. Każdy z nich osobno jest wystarczający, żeby do niej zajrzeć, a suma stanowi rzecz nie do odparcia. Dzisiaj o Kronberger Malerkolonie Museum. Zapraszam!

Kontynuuj czytanie →

das Yoga

piątek, 26.06.2020/253 dzień życia w Niemczech

Czas płynie, troszkę się już w tych Niemczech rozkokosiłam, powolutku myślę o tym, by to, co było miłą codziennością w Polsce, towarzyszyło mi i nad Menem. I tak powróciły pomysły, by znaleźć dla siebie jogowe miejsce i uzupełnić to, co wyprawiam na macie w domu, o dodatkowe wsparcie na zewnątrz. A może, może nawet o nauczyciela, przewodnika duchowego i przyjaciela w mej jogowej podróży? Byłoby to co najmniej dziwne, myślę sobie, gdyby mój jogowy przewodnik rozmawiał ze mną akurat po niemiecku, ale nie takie rzeczy już w życiu widziałam, trudno, dam radę.
I tak zaczęłam swe jogowe niemieckie poszukiwania.

Kontynuuj czytanie →

ponad dwadzieścia lat razem, czyli Germania na poczcie

wtorek, 23.06.2020/250 dzień życia w Niemczech

1 stycznia 1900 roku Deutsche Reichspost wydała serię znaczków pocztowych z alegoryczną postacią Germanii. Jeszcze wówczas nikt się nie spodziewał, że seria stanie się jedną z najbardziej  rozpoznawanych i najdłużej używanych serii pocztowych świata. Germania po raz kolejny pokazała swą moc (klik) i przetrwała nie tylko 1. Wojnę Światową, ale i koniec niemieckiego imperium.
Dzisiaj o Germanii w służbie niemieckiej poczty. Zapraszam.

Kontynuuj czytanie →

Germania: metamorfozy w świecie mężczyzn

piątek, 19.06.2020/246 dzień życia w Niemczech

Gdybym miała szukać analogii, powiedziałabym, że Germania jest córką Tacyta i wyskoczyła z jego głowy mniej więcej tak, jak Atena z głowy Zeusa. A było tak: w II w. n. e. historyk Tacyt w wielu superlatywach (i wielu rozdziałach) opisał plemię zamieszkujące tereny na północ od Alp. Autor podkoloryzował nieco swoją etnograficzną relację, ponieważ docelowo chodziło mu o to, by w opisywanych Germanach przywołać cnoty znane i praktykowane przez Rzymian z czasów republiki. Grzmiał więc na swój sposób w stylu „O tempora, o mores!”, z nadzieją, że prawe, rozumne i honorowe plemię Germanów stanie się wzorem do naśladowania dla współczesnych mu rodaków.

Kontynuuj czytanie →

ona ma tę moc

wtorek, 16.06.2020/243 dzień życia w Niemczech

O znaczeniu Renu dla Niemców pisałam już wcześniej (tutu). Nie dziwi więc, że po zwycięstwie nad Francją w krótkiej, ale bardzo znaczącej wojnie 1870-71 i po zjednoczeniu Niemiec, właśnie nad Renem, na wzniesieniu górującym nad okolicą, z pięknym widokiem na środkową dolinę rzeki, Francję i Niemcy aż po horyzont, stanął pomnik zjednoczonego narodu niemieckiego: Germania.

Kontynuuj czytanie →

Eltville am Rhein: Gutenberg (i wino)

sobota, 13.06.2020/240 dzień życia w Niemczech

Gutenberg. A w zasadzie nowoczesna rzeźba w historycznym miasteczku. Czyli, rzeczywiście, naprawdę i zaiste, zdarzyło się, że z powodów rodzinnych Gutenberg często bywał w Eltville, a nawet otrzymał tutaj tytuł szlachecki z rąk  arcybiskupa i elektora Adolfa II z Nassau (1465 r.). Ponadto, jak podkreślają władze miasta, to pod jego wpływem bracia Bechtermuenz założyli w mieście niewielką drukarnię i to tu pojawiły się jedne z pierwszych drukowanych dzieł, co czyni z Eltville jedno z pierwszych miast druku. Aby to upamiętnić, w roku 2018 współczesny niemiecki artysta, Ottmar Hoerl, profesor i były dziekan Akademii Sztuk Pięknych w Norymberdze, znany z projektów  z wykorzystaniem seryjnych rzeźb rozmieszczanych w przestrzeni publicznej, zrealizował analogiczny projekt z seryjnym Gutenbergiem*.

Kontynuuj czytanie →

Eltville am Rhein: róże (i marketing)

czwartek, 11.06.2020/238 dzień życia w Niemczech

Eltville nad Renem jest niewielkim miasteczkiem o dokładnie udokumentowanych początkach – dzięki temu szczyci się, że wspomina się o nim już w średniowieczu i na piśmie. W ogóle w przypadku Eltville określenia „szczycić się” i „wspomina” to słowa klucze. Eltville starannie dba bowiem o to, by o nim mówiono i nie pozostawia tych spraw przypadkowi. Kalendarz imprez ma Eltville wypełniony jak atrakcyjna panna bilecik na dziewiętnastowiecznym balu. Latem niemal każdy weekend to albo degustacje lokalnych win, albo win musujących, albo oglądanie róż, albo smakowanie delicji okręgu Rheingau. Albo truskawek. A gdy kończy się lato, rozpoczynają się: muzyczna jesień, festiwal vintage, bożonarodzeniowe światła na ulicach starego miasta i oczywiście klasyczny jarmark. O old-timer festival nie wspominając (cztery razy w roku). Jak widać okazji, aby wpaść do Eltville, nie brakuje. A zatem, jak jest okazja (a nawet jak jej nie ma), zajrzyjcie do Eltville nad Renem, bo warto. Choćby dlatego, że to urocze miejsce jest. I wina, jak róże, mają naprawdę doskonałe 😉 .

Kontynuuj czytanie →

matura i inne przypadki

poniedziałek, 08.06.2020/235 dzień życia w Niemczech

Dzisiaj, kiedy budzik Męża zadzwonił o 5 rano, a potem spaliśmy jeszcze kilka godzin, czyli zadzwonił zupełnie bez sensu, powinnam była przewidzieć, że to nie będzie normalny dzień.
I nie był.

Kontynuuj czytanie →