ślepy los

24.03.2021

Kiedy stawiałam ostatnią kropkę w tekście o świętach Bożego Narodzenia (klik), miałam nadzieję, że cała ta dziwaczna korona-sytuacja skończy się wkrótce i na Wielkanoc będzie można bez przeszkód kursować między Niemcami i Polską. Cieszyłam się jak dzieciak na mazurki i wspólne objadanie przy świątecznym stole. Nie doceniłam marketingowej siły trzeciej fali. W jej cieniu kurczą się w tej chwili wszystkie wiosenne pomysły i – podobnie jak kwartał wcześniej – pakować będziemy się w ostatniej chwili, dosłownie w przeddzień wyjazdu. Wcześniejsze ruszanie walizek wydaje się bez sensu, może bowiem okazać się zupełnie niepotrzebne, jeśli polski rząd wprowadzi kwarantannę dla przyjezdnych z Niemiec. Albo w ogóle zamknie granice.

Kontynuuj czytanie →

odwet

17.03.2021


Frank Schätzing nie tylko pisze dobre książki. On też nieprzyzwoicie dobrze wygląda. Dobrze się też ubiera. W swoich doskonale skrojonych marynarkach albo w szalonych garniturach przypomina ucywilizowanego wikinga. Do tej pory czytelniczki (i czytelnicy) mogli jedynie podziwiać siwiejącą blond czuprynę i stylową brodę, seksownej reszty domyślając się pod przemyślanymi stylizacjami. Jednak w roku 2009 Frank postanowił odciążyć wyobraźnię swoich fanów i wziął udział w reklamie męskiej bielizny. Na stylowo przyciemnionych zdjęciach tylko on i… skrawek materiału. Kiedy już minął mój szok, że pisarz (P I S A R Z ) świeci golizną na obrazku, to zrobiło się smakowicie 😉 . A potem naszły mnie refleksje bardziej marketingowej natury, np. że gdybym to ja decydowała o tym, jaką okładkę dać „Odwetowi oceanu”, pewnie dałabym Franka sauté, a nie ten błękitny krąg przypominający tęczówkę oka. Jestem pewna, że sprzedaż poszybowałaby jeszcze wyżej. Z drugiej strony – powieść rozeszła się w czterech milionach egzemplarzy i to bez autorskich wdzięków na okładce. Czyli pewnie warto przeczytać.
Dzisiaj o „Odwecie oceanu”. Zapraszam.

Kontynuuj czytanie →

von und zu Frankenstein

10.03.2021

Z okien salonu mojego niemieckiego mieszkania widać las, a z okien kuchni, nad dachami domów i torami, po horyzont ciągną się góry Odenwaldu. To pasmo, którego nazwy nie mogłam się nauczyć aż do dnia, gdy doczytałam, że ten Odenwald to las Odyna, nordyckiego top boga, północnoeuropejskiego odpowiednika Marsa i ojca Thora. I nagle niemożliwe stało się możliwe, odmieniam ten Odenwald z lewa na prawo i z prawa na lewo, najczęściej, gdy piję w kuchni pierwszy łyk porannej kawy.

Kontynuuj czytanie →

art deco

04.03.2021

Jak twierdzą podręczniki, niemieckie art deco narodziło się w Monachium wraz z czasopismem „Jugend” w 1896 roku.* Choć było częścią światowego trendu nazywanego dzisiaj modernizmem, dzieliło z nim wyłącznie zamiłowanie do prostych, klasycyzujących form i linii, i idei łączenia wysokiej estetyki z użytkiem. Nawet technologiczna możliwość powielania produkcji bladła przy elitarności związanej z wysoką klasą materiałów: kości słoniowej, szlachetnych metali i macicy perłowej. W praktyce art deco proponowało rozwiązania pojedyncze i ekskluzywne, ewentualnie niewielkie, za to wypieszczone serie kryształów, porcelany i mebli.

Kontynuuj czytanie →

miasto, które kochało Mozarta

25.02.2021

Kiedy Mozart po raz pierwszy odwiedza Mannheim, ma dwadzieścia jeden lat i jest już rozpoznawanym muzykiem. Kręci się koło fenomenalnej orkiestry dworskiej Karla Theodora, który – jak na absolutystycznego monarchę przystało – interesuje się tym wszystkim, czym oświeceni władcy zwykli się interesować: literaturą, filozofią, architekturą, malarstwem i oczywiście muzyką. Na to wszystko nie szczędzi grosza, i to stwierdzenie wydaje się bladym eufemizmem, gdy spogląda się na jedno z najpiękniejszych architektonicznych założeń Europy, czyli olbrzymi barokowy pałac elektora. Ta budowla jest jak przestrzenna ilustracja kilku pełnych przepychu dekad, w czasie których Mannheim lśniło pełnym blaskiem. W tym blasku przeglądał się sam miłościwie panujący Karl Theodor, i do tego blasku ciągnęli wielcy i utalentowani, a potrzebujący jego hojnego mecenatu: literaci, kompozytorzy, filozofowie.

Kontynuuj czytanie →

homburg

16.02.2021

Po prostu już nie wytrzymaliśmy. Po wielu tygodniach przymusowego zamknięcia, nieczynnych muzeów, zamkniętych teatrów i kin, niedostępnych sklepów innych od tych z chlebem i chemią, po prostu nie wytrzymaliśmy. I w ostatnią sobotę urwaliśmy się ze smyczy niemieckiego deep-locka.  

Kontynuuj czytanie →