śliska sprawa

13.05.2021


Gdybym miała szukać analogii, to Volkera Kutschera porównałabym do polskiego Marka Krajewskiego. Tyle, że Kutscherowski komisarz Rath wydaje się mniej psychologicznie złożony od wrocławskiego Mocka. I, jeśli trzymać się kolorystyki charakterystycznej dla powieści noir, to w porównaniu z Breslau, Berlin wypada ociupinkę blado. Za to nad Odrą czerń aż mieni się odcieniami, z czasem przechodząc nawet w patologiczną nierozrzedzalną singularity black*.
I pomimo tej różnicy, a może właśnie przez nią, „Śliska sprawa” okazała się lekturą wciągającą i baaaardzo przyjemną. Zapraszam!

Kontynuuj czytanie →

coronaszparagi

06.05.2021

Przełom kwietnia i maja to kulinarne zwycięstwo szparagów w Niemczech. I handlowe też. Jak pisałam wcześniej (klik), Niemcy zajmują czwarte miejsce w światowej produkcji szparagów, a zatem chłodna wiosna i wirusowybryki mogłyby dać się we znaki szparagowej potędze. Nic bardziej mylnego. Z przejrzanych artykułów wynika, że po chaosie coronawiosny 2020 szparagowcy poszli po rozum do głowy.

Kontynuuj czytanie →

Kalimanjaro

30.04.2021


Wczoraj wróciłam do Hesji. Jechałam samochodem przez wiosenną Europę, było nieprzytomnie ciepło jak na końcówkę kwietnia i im bardziej na zachód, tym bardziej zielono. Światło za oknami miało niesamowity odcień, zwłaszcza pod koniec dnia. Taki… fiołkowy. I ta fiołkowość łączyła się magicznie z bielą pni mijanych brzóz i jaskrawą zielonością ich młodych liści,  z ciemną zielenią dębów i świeżością trawy. A potem wjechałam w Las Turyński, który w swojej odsłonie wiosennej był jeszcze piękniejszy niż jesienią. I właśnie tam, na ostatniej prostej przed Frankfurtem, czyli jakieś dwieście kilometrów od niemieckiego domu, po raz kolejny minęłam dziwo, o którym dzisiaj napiszę więcej, bo najwyraźniej nadszedł właściwy moment.

Kontynuuj czytanie →

ślepy los

24.03.2021

Kiedy stawiałam ostatnią kropkę w tekście o świętach Bożego Narodzenia (klik), miałam nadzieję, że cała ta dziwaczna korona-sytuacja skończy się wkrótce i na Wielkanoc będzie można bez przeszkód kursować między Niemcami i Polską. Cieszyłam się jak dzieciak na mazurki i wspólne objadanie przy świątecznym stole. Nie doceniłam marketingowej siły trzeciej fali. W jej cieniu kurczą się w tej chwili wszystkie wiosenne pomysły i – podobnie jak kwartał wcześniej – pakować będziemy się w ostatniej chwili, dosłownie w przeddzień wyjazdu. Wcześniejsze ruszanie walizek wydaje się bez sensu, może bowiem okazać się zupełnie niepotrzebne, jeśli polski rząd wprowadzi kwarantannę dla przyjezdnych z Niemiec. Albo w ogóle zamknie granice.

Kontynuuj czytanie →

odwet

17.03.2021


Frank Schätzing nie tylko pisze dobre książki. On też nieprzyzwoicie dobrze wygląda. Dobrze się też ubiera. W swoich doskonale skrojonych marynarkach albo w szalonych garniturach przypomina ucywilizowanego wikinga. Do tej pory czytelniczki (i czytelnicy) mogli jedynie podziwiać siwiejącą blond czuprynę i stylową brodę, seksownej reszty domyślając się pod przemyślanymi stylizacjami. Jednak w roku 2009 Frank postanowił odciążyć wyobraźnię swoich fanów i wziął udział w reklamie męskiej bielizny. Na stylowo przyciemnionych zdjęciach tylko on i… skrawek materiału. Kiedy już minął mój szok, że pisarz (P I S A R Z ) świeci golizną na obrazku, to zrobiło się smakowicie 😉 . A potem naszły mnie refleksje bardziej marketingowej natury, np. że gdybym to ja decydowała o tym, jaką okładkę dać „Odwetowi oceanu”, pewnie dałabym Franka sauté, a nie ten błękitny krąg przypominający tęczówkę oka. Jestem pewna, że sprzedaż poszybowałaby jeszcze wyżej. Z drugiej strony – powieść rozeszła się w czterech milionach egzemplarzy i to bez autorskich wdzięków na okładce. Czyli pewnie warto przeczytać.
Dzisiaj o „Odwecie oceanu”. Zapraszam.

Kontynuuj czytanie →

von und zu Frankenstein

10.03.2021

Z okien salonu mojego niemieckiego mieszkania widać las, a z okien kuchni, nad dachami domów i torami, po horyzont ciągną się góry Odenwaldu. To pasmo, którego nazwy nie mogłam się nauczyć aż do dnia, gdy doczytałam, że ten Odenwald to las Odyna, nordyckiego top boga, północnoeuropejskiego odpowiednika Marsa i ojca Thora. I nagle niemożliwe stało się możliwe, odmieniam ten Odenwald z lewa na prawo i z prawa na lewo, najczęściej, gdy piję w kuchni pierwszy łyk porannej kawy.

Kontynuuj czytanie →