lady in red

09.06.2021

W czerwone wdzianko ubrał Kapturka Charles Perrault, który – jak twierdzą badacze – doskonale zdawał sobie sprawę z symboliki tego koloru. Ponadto, we francuskim pierwowzorze przekazywanym wyłącznie ustnie, Czerwony Kapturek był sprytną dziewczyną ze wsi, świadomą czaru, jaki roztacza. W kulminacyjnej scenie, gdy Wilk zamierza posiąść Kapturka, ta, zmysłowo rozbierając się przed pójściem z nim do łóżka, dosłownie na momencik musi skoczyć na dwór za potrzebą. Podekscytowany Wilk nie podejrzewa fortelu. Kapturek zmyka i już nigdy nie wraca (a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo).

W heskiej wersji braci Grimm jest po niemiecku bardziej dosadnie i męsko. Czerwony Kapturek nie jest  inteligentną młodą kobietą, a niezbyt rozgarniętą i naiwną dziewczynką, która bezwolnie i nieco bez wyobraźni mierzy się z dwoma rodzajami męskości: z Wilkiem, złym i nieokrzesanym, budzącym erotyczny niepokój i wiodącym na pokuszenie oraz Myśliwym, starszym od niej, bezwzględnym i stosującym przemoc, by wybawić ją z opresji. Nie tylko ją zresztą – Babcia, podobnie jak Matka wysyłająca córeczkę samotnie w ciemny las, są uosobieniem kobiecej słabości. Bez męskiego pierwiastka, powiadają bracia Grimm, choćby o dwóch obliczach, nie ujedziecie daleko, miłe panie.

Tymczasem mijają stulecia i bajka, jak każdy mit, zaczyna żyć własnym życiem. Zmienia się i transformuje, a każdy nowy twórczy akt z nią związany sam staje się wyjściem do kolejnych. W wielości perspektyw zaciera się też lub przeobraża erotyczna symbolika czerwieni. Owszem, może być ona kolorem pierwszej menstruacyjnej krwi bohaterki (lub przedwczesnej defloracji), ale może też oznaczać zupełnie co innego. A mianowicie: odwagę i determinację, piękno i wrażliwość. I wreszcie – rewolucję. A jak wiemy – rewolucja jest kobietą 😉 .

Przykładów na to, jak daleko od opowieści braci Grimm odszedł dzisiejszy Czerwony Kapturek, jest milion i można je mnożyć w nieskończoność. Jedną z bardziej popkulturowych (i efektownych) jest reklama legendarnej „Piątki” Chanel (1998), wyreżyserowana przez Luca Bessona (tego od – nomen omen – „Piątego elementu”, „Leona zawodowca” i „Taxi”). W filmiku mistrza, na życzenie marki, która od zawsze doskonale odczytywała potrzeby i nastroje klientek, Czerwony Kapturek włamuje się do sejfu wypełnionego flaszkami perfum. Onieśmielony wilk wychyla się zza drzwi tylko po to, by jak posłuszny pies usiąść na rozkaz dominy pani. Urocza blondynka (która z całą pewnością nie jest prostoduszną dziewuszką Grimmów ani dziarską pannicą z francuskiej prowincji) w fenomenalnych czerwonych szpilkach narzuca równie czerwoną pelerynkę, otwiera inne drzwi i zanurza się w biały od śniegu Paryż. Wilk wyje, świat wiruje, by zastygnąć w kształcie nieśmiertelnej „Piątki”. Nieśmiertelnej jak sam Czerwony Kapturek.

Jeśli wilk u Grimmów był symbolem męskości, to czym jest męskość w świecie Chanel?

Zanim włączycie reklamówkę Bessona* albo wybuchniecie lawiną krytyki po jej obejrzeniu, pozwólcie na słówko komentarza. Nie, to nie jest najgorszy wilczy scenariusz ani najczarniejsza jego odsłona. W jednej z najbardziej współczesnych wersji znanej bajki, Czerwony Kapturek wyjmuje z koszyczka pistolet i strzela do Wilka. W jeszcze innej – broń wyciąga nie z koszyczka, a z majtek i zabija stwora kilkoma strzałami w głowę. A potem z dumą obnosi się w jego futrze.

Chcecie bajki?
Oto bajka…

Tschuss!


*znajdziecie ją tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=-0XVX-AHUbg

Ciekawostka językowa: XVII-wieczny francuski idiom „zobaczyć wilka” oznacza właśnie „stracić dziewictwo”.

P.S. Lubisz moje feminizujące opowieści o bajkach? Chcesz więcej? 😉 Zajrzyj tutaj: „lustereczko, powiedz przecie” (klik)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *